/ DLACZEGO TEN TEKST
Jeśli pytasz, czy to malował człowiek, należy ci się prosta odpowiedź
Etsy od początku 2026 wymaga, żeby produkty robione z udziałem AI były oznaczone. Większość sklepów z drukowankami robi to malutkim zdaniem na dole opisu i uznaje sprawę za załatwioną. Technicznie zgodne, ale niczego nie tłumaczy. Rodzic po drugiej stronie kasy nadal nie wie, co właściwie kupił.
Dlatego zamiast disclaimera dostajesz pełny opis procesu. Ten sam proces na każdej okładce, bez wyjątków robionych pod fotosesję. Jeśli na którymś kroku uznasz, że to nieuczciwe wobec włożonej pracy, napisz i przemyślę krok. Cały sens prowadzenia tego solo polega na tym, że jest dokładnie jeden adres mailowy do napisania.
/ KROK 01
Brief artystyczny to najdłuższy kawałek
Każdy produkt zaczyna się od briefu, który piszę ręcznie. Nie moodboard na Pinterescie. Krótka specyfikacja: temat dominujący, kadrowanie, paleta (mamy trzy ciepłe rodziny), gęstość ilustracji, co okładka musi przekazać w miniaturce na liście Etsy, gdzie kupujący widzi może 220 pikseli zanim zdecyduje czy kliknąć.
Brief jest długości około stu słów, a napisanie go porządnie zajmuje godzinę. Bo to jedyny krok, gdzie wkład to czysto mój gust i moja decyzja. AI tu nie pomoże. Jeśli brief jest mętny, okładka też wyjdzie mętna.
/ KROK 02
Render to miejsce gdzie AI robi ciężką pracę
Brief idzie do własnego pipeline'u renderującego, zbudowanego na kilku modelach dyfuzyjnych dostrojonych pod akwarele i grafikę liniową. Pipeline generuje cztery propozycje naraz, a ja brutalnie odrzucam. Większość talii wymaga ośmiu do dwunastu rund, zanim okładka przejdzie moją wewnętrzną kontrolę, czyli na każdą wybraną przypada od trzydziestu do pięćdziesięciu odrzuconych w koszu.
To AI namalowało. Nie będę udawał, że ktoś wziął pędzel. Ale to ja piszę prompt, ja odrzucam kolejne propozycje, ja decyduję o kompozycji okładki. I odrzucam render, kiedy AI za bardzo się zagalopuje i wstawi szósty palec, jedno oko nie tam co drugie, albo paletę, która dryfuje poza nasze trzy ciepłe rodziny.
/ KROK 03
Przebieg kolorystyczny to twardy element
Render prosto z AI ma pewną sygnaturę. Za dużo punktów uwagi naraz, ucieczki w cyjan w obrazku z ciepłą paletą, kontrast który wygląda świetnie na monitorze 4K, a robi papkę na miniaturce z Etsy. Dlatego każdy przyjęty render przechodzi ręczny przebieg kolorystyczny: cienie obcięte, kontrast podniesiony, kolory poza paletą wyciszone, główny temat wyostrzony.
Na zwykłej okładce to piętnaście minut na obrazek. Na talii takiej jak Solar System Brain Deck, gdzie każda planeta musi być rozpoznawalna w miniaturce na zestawie czterdziestu kart, przebieg kolorystyczny zjada bliżej dwóch godzin łącznie. To krok, który odróżnia obrazek pachnący stockiem od talii, która sprawia wrażenie zaprojektowanej z głową.
/ KROK 04
Podpisuję albo odrzucam, bez stanów pośrednich
Ostatni krok to jedno pytanie, które zadaję sobie zanim okładka opuści folder z buildem. Czy podpisałbym to swoim nazwiskiem na Etsy. Nie „czy jest wystarczająco dobre na tę cenę". Tylko: nazwisko pod tym, tak albo nie.
Sporo okładek odpada właśnie tu, mimo że przeszło kroki dwa i trzy. Czasami to kwestia atmosfery: talia jest pogodna, a okładka brzmi sucho. Czasami temat jest technicznie idealny, ale nie pasuje do reszty talii. Powód nie ma znaczenia. Jeśli bym nie podpisał, okładka wraca do kroku drugiego i robimy nową rundę. Termin premiery zawsze jest dalej niż ta bramka.
/ CZEGO NIE AUTOMATYZUJEMY
Trzy miejsca, gdzie pipeline ma zakaz wstępu
Ludzie pytają, gdzie kończy się automatyzacja. Trzy miejsca, w których pipeline AI jest świadomie zablokowany, mimo że taniej byłoby go puścić.
- Wybór tematu. Co trafia na okładkę to decyzja o tym, do czego produkt służy. To kwestia marki, nie kwestia generacji. AI nie wybiera tematów, kropka.
- Bramka „podpisuję albo odrzucam". Żaden automatyczny próg jakości nie zastępuje odpowiedzi na pytanie, czy podpisałbym to nazwiskiem. Gdyby to się kiedyś zautomatyzowało, marka padłaby w ciągu roku.
- Odpowiedź, gdy coś nie wyszło. Jeśli napiszesz mejla o okładce, która rozczarowała, odpowiada na niego osoba, nie szablon i nie bot. Człowiek, który wybrał temat i kliknął publish, jest tym samym człowiekiem, który tłumaczy, dlaczego nie wyszło.
/ NA KONIEC
Hybryda to nie kompromis, to jest praca
Uczciwa wersja brzmi tak: własny pipeline AI zrobił warstwę malarską, która zajęłaby zewnętrznemu ilustratorowi sześć godzin na okładkę. Ja zrobiłem pracę brand-direction, której AI mi jeszcze nie zastąpi. Oba kawałki to realna robota. Oba decydują, jak okładka wygląda. „Zrobione przez AI" zaniża wartość briefu i przebiegu kolorystycznego. „Namalowane ręcznie" byłoby zwykłym kłamstwem o pędzlu.
Dlatego mówimy hybryda, wprost, w każdym listingu. Akwarela jest realnym renderem w stylu akwarelowym. Decyzje o tym, co trafia na okładkę i czy idzie do sklepu, są moje. Jeśli kiedyś będziesz chciał zajrzeć głębiej w jedną z okładek, napisz, a opowiem ci który krok co zrobił w konkretnym przypadku.